środa, 11 października 2017

Przemocowy facet ? - historia prawdziwa cz.7

Przemocowy facet? - historia prawdziwa cz.7
Pamiętam dokładnie tamten dzień, gdy dotarło do mnie, że nie mam bladego pojęcia, w jaki sposób powinnam współpracować z osobami i rodzinami dotkniętymi problemem  przemocy. Olśnienia doznałam w trakcie jednej z wizyt, gdy facet podejrzany o stosowanie przemocy w rodzinie powiedział do mnie wprost: "Wy tylko wtrącacie się i mieszacie". Słowa te dały mi do myślenia, jako że po części musiałam przyznać temu nie do końca sympatycznemu panu rację. Postanowiłam przyjrzeć się nieco bliżej działaniom, które niejednokrotnie podejmowałam w ramach pracy z rodzinami. Spojrzałam prawdzie w oczy, zdając sobie sprawę, że w gruncie rzeczy jestem zielona w temacie i  niewiele  mogę zaoferować rodzinom w kryzysie.  W robocie nikt nie zaproponował mi udziału w bezpłatnym szkoleniu z zakresu  przeciwdziałania przemocy w rodzinach, a i własne środki finansowe nigdy nie pozwoliły mi dokształcać się na swój koszt. Cóż, mogłam czytać książki. Czy oby nie powinnam była robić tego na studiach, gdy miałam ogrom czasu na analizowanie fachowych lektur? Szkoda, że profesorowie nie uczyli przydatnej w codziennej pracy wiedzy, a za priorytet uznawali suchą teorię  i denne formułki, bezużyteczne we współpracy z klientem. 

czwartek, 28 września 2017

Przemocowy facet? - historia prawdziwa cz.6

Przemocowy facet? - historia prawdziwa cz.7
Ofiara  przemocy myśli jak niedojrzałe dziecko, które wymaga pomocy opiekuna w zakresie podejmowania nawet najprostszych, życiowych decyzji. Kiedy cały świat mówi biednej, uciśnionej owieczce: zostaw go, ta właśnie zastanawia się, co "jeszcze" może uczynić, aby poprawić jakość swojego związku". Głównym winowajcą tego stanu rzeczy jest niskie poczucie własnej wartości ofiary, której godność przez lata deptano, by móc sprawować kontrolę nad jej życiem.
Myślenie ofiary jest jak odbicie w rozbitym lustrze: mało logiczne, nienaturalne, abstrakcyjne, pełne przeciwności. Ktoś, kto doświadcza przemocy, bezkrytycznie przyjmuje zniekształconą wizję świata, poddając w wątpliwość wszelkie odstępstwa od znanego i przewidywalnego schematu dnia codziennego. Gdy przypomnę sobie absurdalność światopoglądu, który wyznawałam  w czasie trwania u boku oprawcy, nie dowierzam. W gruncie rzeczy, dziś, jako pracownik socjalny, powinnam być dla siebie łagodniejsza, znając mechanizmy rządzące układem ofiara-kat. Tymczasem jestem bezlitosna i ciężko mi zrozumieć, jak mogłam na to wszystko pozwolić. Tworząc związek z Pawłem, żywiłam przekonanie, że to, czego doświadczam, jest zasłużonym efektem moich błędów. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, czułam się lżej, obarczając siebie niepowodzeniami w sferze uczuciowej.

środa, 20 września 2017

Przemocowy facet? - historia prawdziwa cz. 5

Przemocowy facet? - historia prawdziwa cz.6

Dzisiaj

Typowe ofiary przemocy zwykle nie mają pojęcia, że są uwikłane w układ kat-ofiara, a partner traktuje je w sposób co najmniej niewłaściwy. Zwykle bolesne przebudzenie następuje w momencie kulminacyjnym, wtedy, gdy stanie się coś, co sprawi, że opadną klapki na oczach, zmuszając ofiarę do skonfrontowania się z bolesną prawdą. Może to być gwałt, zmuszanie do nieakceptowanych czynności seksualnych, uderzenie dziecka, skłonności pedofilskie, dopuszczenie się karalnego czynu, np. spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu. Może, ale niestety nie musi, bo w skrajnych przypadkach ofiara jest w stanie znieść więcej, niż się komukolwiek wydaje.
Często z przerażeniem czytam artykuły w gazetach lub w sieci o tematyce przemocy domowej. Jakiś czas temu w mediach głośno było o sprawie, w której Prokuratura dopatrzyła się licznych zaniedbań ze strony służb, odpowiedzialnych za dobro rodziny. Instytucje zbagatelizowały problem kobiety, która przez wiele lat doświadczała przemocy psychicznej i fizycznej ze strony męża. Czytając o formach okrucieństwa stosowanych przez szanownego pana, przecierałam oczy ze zdumienia, a w mej głowie uporczywie pojawiało się pytanie: Jak można było na to wszystko pozwolić?
Zwyrodnialec zamykał żonę w piwnicy, kazał jej jeść z miski w pozycji tzw. "na pieska", bił ją, gwałcił, zakładał na głowę worek, a następnie "wypożyczał żonę" kolegom, czerpiąc za to korzyści finansowe. Brak słów.

czwartek, 14 września 2017

Przemocowy facet? - historia prawdziwa cz. 4

Przemocowy facet - historia prawdziwa cz.4
Lipiec 15 lat wcześniej, jestem z Pawłem od 8 m-cy

Takie okazje nie trafiają się każdego dnia, bynajmniej nie w tak właściwym momencie jak teraz. Wczoraj zadzwonił Bartek, kumpel Pawła ze szkoły średniej. Zaproponował ich wspólny wyjazd do Londynu, żeby zarobić parę groszy. Pawcio o mało nie oszalał ze szczęścia, bo jak się okazało, jeśli przyjmie ofertę , to będzie musiał pokryć jedynie koszt biletu lotniczego i zakupu prowiantu do czasu otrzymania pierwszej wypłaty. Wujek Bartka, który na wyspach żyje od dziesięciu lat i jak na razie nie ma zamiaru powrócić w ojczyste strony, zaoferował chłopakom nieodpłatnie noclegi w małym domku jednorodzinnym, który wynajmuje. Wyjazd szykuje się w sierpniu. Paweł zgodził się bez wahania, nie konsultując ze mną swojej decyzji. Nareszcie zarobi jakieś pieniądze. Wspólnymi siłami może uda nam się odłożyć trochę kaski i wyskoczyć nad morze w ostatni weekend września. Dotychczas nie było takiej okazji. Żyłam tylko maturą, a Paweł nie potrafił zaoszczędzić ani złotówki. 
Trzy miesiące temu zwolnił się z zakładu metalurgicznego i od tamtej pory nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca.

piątek, 8 września 2017

Przemocowy facet? - historia prawdziwa cz.3

Przemocowy facet? cz,3

Czerwiec, 15 lat wcześniej, jestem z Pawłem od 7 m-cy


Matura już za mną i cieszę się, że choć jeden problem odszedł w siną dal. Nie mam jeszcze sprecyzowanych planów na przyszłość, a przecież za chwilę będę wybierać kierunek studiów. Jestem trochę rozbita, bo wiem, że decydując się na studia,  będę zmuszona wyjechać do innego miasta, a to oznacza rozłąkę z Pawłem. Rozmawialiśmy już o tym, ale nasza rozmowa nie wniosła nic nowego, bo nadal zastanawiamy się nad  losem tego związku. Czasem myślę, że jak wyjadę, największe szczęście przypadnie w udziale moim rodzicom, którzy wielokrotnie chcieli zniszczyć łączącą nas więź. Ich niechęć do tego związku jest wprost proporcjonalna do długości jego trwania.

poniedziałek, 4 września 2017

Przemocowy facet? - historia prawdziwa cz.2

Przemocowy facet? cz.2
Kwiecień, 15 lat wcześniej, jestem z Pawłem od 5 m-cy

Rodzice bardzo nalegają, bym każdą wolną chwilę spędzała w swoim pokoju z nosem utkwionym w książkach. Zbliża się matura. Polski i angielski, wiadomo, zdać muszę. Z dodatkowych zdecydowałam się na gegrę i angielski. Lubię się uczyć, a jednocześnie każdą wolną chwilę chciałabym spędzać z nim. Spotykamy się kilka razy w tygodniu i weekendy. Co z tego, jak wspólny czas mija zdecydowanie za szybko. 

Dzisiaj mamy pójść do jego znajomych. Dotychczas nie było okazji, żebym ich poznała. Wiem, że są trochę starsi. Stresuję się, bo chciałabym wypaść jak najlepiej. Za każdym razem, gdy poznaję nowe osoby, zastanawiam się, czy mnie polubią. Tak-wiem, że to absurdalne, ale jednocześnie silniejsze ode mnie.

sobota, 2 września 2017

Przemocowy facet? - historia prawdziwa cz.1

Przemocowy facet
Myślicie, że trzeba mieć mało oleju w głowie, aby dać się wciągnąć w układ kat-ofiara? Nic bardziej mylnego. Poznajcie moją historię...

Miałam 18 lat. Byłam trochę zakompleksioną dziewczyną odbiegającą od koleżanek pod względem pewności siebie. Ludzie mówili, że jestem ładna, a ja borykałam się z licznymi kompleksami. Zaniżone poczucie własnej  wartości determinowało moje wybory, często zgubne w skutkach.
- Pokaż Arletko, co masz w piórniczku...- powiedział do mnie kiedyś  chłopak z klasy. Zabrał moją własność, a potem jeszcze bezczelnie oglądał zawartość piórnika. Chciałam krzyknąć: STOP, ale nie potrafiłam wydobyć z siebie słowa. Zablokowałam się, choć wcale nie podobało mi się jego postępowanie. On był inny niż ja. Bardzo pewny siebie, co czasem zakrawało o cwaniactwo, na przykład wtedy gdy nie chciało mu się przygotować notatek do sprawdzianu. Przymilał się wtedy  do innych osób, nawet tych, z którymi na co dzień nie miał ochoty zamienić słowa. 
Uczyłam się w klasie maturalnej. Miałam ograniczoną grupę znajomych. Zwykle obracałam się w kręgu osób przebojowych, przez co uzupełnialiśmy się. Oni wiedli prym w grupie, byli popularni, a ja dzięki nim czułam się bardziej wyluzowana. Ubierałam się odważnie. Dzisiaj zastanawiam się, czy mogłabym wyjść z domu, tak jak wtedy, mając na nogach zielone seksi kozaczki. Kolorowe szmatki powodowały, że podobałam się chłopakom.